1.Ostatnia niespodzianka. Poznanie Gillan
-Mówię o tych niespodziankach o których wspominałem w twojej kajucie na początku podróży, Em.- Powiedział po chwili Marc.
-Wybacz mi ale nie rozumiem jaka to niespodzianka.- Wzruszyłam ramionami.
-No...-zawahał się. -Twoja siostra jest tą ostatnią niespodzianką.-Powiedział już pewniej. Teraz domyślałam się czemu chciał iść akurat do tej karczmy. Nie dość, że miał tu zaufanych ludzi, prawie, że rodzinę, to ta rodzina stała się prawdziwa dla mnie bo odnalazłam tam siostrę. Jakie to miłe z jego strony iż mnie z nią zapoznał i do tego zrobił z tego największą niespodziankę jakiej nie mogłam wymarzyć.-Przypłynąłem tu z Cordage'em.- Zaczynał właśnie opowieść jak to poznał Gil, byłam tego pewna.- Mój były kapitan wysłał mnie po słodką wodę i prowiant na następna podróż. Kupiłem wszystko tania i szybko, za to dostałem od kapitana resztę dnia wolną. Miałem trochę zarobionych pieniędzy, więc włóczyłem się od karczmy do karczmy nie wiedząc co ze sobą zrobić. "Wodny Kruk" był trzecia karczmą którą odwiedziłem. Nie byłem nawet pijany tak rozwadniali piwa w poprzednich karczmach. Tu tak nie było. Ale oprócz tego, że piwo nie było rozwodnione to tę karczmę prowadziła kobieta, co naprawdę rzadko się zdarza. Podeszła do mnie mała dziewczynka miała może z trzynaście czternaście lat. Odebrała moje zamówienie. Tym razem zamówiłem piwo i coś na kolacje, już nie pamiętam co. Powiedziałem jej, że zapłacę na koniec. Przyniosła mi zamówienie, zjadłem moją kolację i poszedłem zapłacić za zamówienie. Za ladą stała około trzydziestoletnia kobieta.
-Wyglądasz mi na uczciwego chłopaka.- Powiedziała do mnie.- Mój syn wyjechał za miasto po towar a ja muszę wystawić beczki z piwem. Może mógł byś mi pomóc, proszę?
-Och, oczywiście. A gdzie są i gdzie mam je postawić?
-Moja córka Gillan, o tamta dziewczynka- wskazała na nią- pokarze ci gdzie.- Uśmiechnęła się.
Podeszła do nas Gillan i poprowadziła mnie. Po drodze wzięła dwie świeczki.
- Musisz wyjąć cztery antałki piwa. -Otworzyła jedne z drzwi, a za nimi były schody w dół. Gil zapaliła świeczkę krzemieniami które miała w kieszenie. Zeszliśmy na dół. Gil prowadziła.
-Tam są beczki. Na razie wystaw je na górę, a dopiero jak wszystkie cztery będą na górze możesz je przeturlać za kontuar. Tak będzie łatwiej.- Uśmiechnęła się w tedy do mnie.
Na początku Gillan nie odzywała się do mnie, ale potem zaczęła opowiadać o swoim i Kenii życiu. Ja odwdzięczyłem się opowieściami o innych wyspach i podróżach na statku. Gdy skończyłem Gil była strasznie niepocieszna, gdyż jutro z rana mój statek wypływał. Obiecałem jej, że następnym razem jak przyjedziemy do Herton to zajdę tylko do "Wodnego Kruka" i dokończę opowieść. Wiedziałem, że Cordage będzie mnie puszczał bo byłem młody i umiałem to szybko załatwić. A poza tym był dobrym człowiekiem więc od razu zrozumiał, że tak będzie lepiej.
Następne spotkanie odbyło się odbyło się około dwóch miesięcy później. Teraz robiłem "przemeblowanie" spiżarni. Ona opowiadała co działo się pod moją nieobecność, a ja co działo się na morzu. I tak działo się mniej więcej pięć razy do roku, przez ostatnie dwa lata.
Aż do ostatniego tygodnia.
Tak szczerze to byłam trochę zazdrosna. Mimo, że tego nie ogłaszałam nikomu wszem i wobec, że Marc mi się podoba, ale to prawda.
W tym momencie do pokoju weszła Gillan i przerwała opowieść Marc'a.
-Kenia zaprasza cię cię do siebie.- powiedziała.- Idę już do siebie. Zaprowadzę cię.
- No dobrze, chodźmy Gillan.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Od dziś nic wam nie obiecuje bo ich nie dotrzymuję. A więc wstawiam rozdział i ... ... ... zobaczymy się jeszcze. Jak dobrze pójdzie to Em i Kenia porozmawiają na bardzo ważne tematy, a do trójki przyjaciół dołączy czwarty. Mogę rzec, niezwykły. :)
Poszukiwania ojca, Blacka Siwobrodego, doprowadziły główną bohaterkę, Em, do Herton w Herozji gdzie doznaje szoku. Z Herton wraz ze swym przyjacielem, Marc'em, i kelnerką z "Wodnego Kruka" wyrusz na poszukiwanie trójki wspaniałych stworzeń.