Kilka godzin później zapukałam do jego kajuty.
-Proszę!- Usłyszałam zza drzwi głos Marc'a. Weszłam.
W kajucie było ciemno. Tylko jedno okno wychodzące na Bezkresnego Indianina. Chodź było ciemno widziałam wszystko wyraźnie a Marc'a dostrzegłam w rogu pokoju.
-Hej- przywitałam się i spróbowałam się uśmiechnąć, co nie wyglądało zbyt ładnie, byłam spięta- Masz chwile?- Gdy uzyskałam twierdząca odpowiedź kontynuowałam.- Mam do ciebie dwa pytania.
-No, teraz ty masz pytania.- Powiedział Marc.- Wyznajesz zasadę "pytanie za pytanie?"- roześmiał się. byłam zdenerwowana więc mój śmiech mógł się wydać nieszczery.
-Jedno z nich brzmi: skąd ty wziąłeś te lusterko?
-Ach.. oto ci chodzi.- Zamyślił się chwile. Z tego co pamiętam to ukradłem je z jakiegoś straganu. Właściciel było gruby, bogaty szlachcic. Nawet nie zauważył. A jak brzmi drugie pytanie?
-Dlaczego mnie pokochałeś?- Zapytałam tonem jak najbardziej niewinnym.
-A nie oglądałaś się w lusterku o które przed chwileczką pytałaś?- Uśmiechnął się do mnie.
-Nie miałam czasu.- Skłamałam. Miałam dużo czasu ale nie byłam przygotowana na swój widok. A poza tym nie mogłam uwierzyć w to co dostałam.- Jeśli chcesz mogę pójść po nie jest w mojej kajucie.
-Pójdziemy po nie oboje.
Otworzyłam drzwi, byłam bliżej.
Wyszliśmy.
Zatrzymaliśmy się przed moją kajutą. Otworzyłam drzwi i przepuściłam Marc'a.
-Nie mam świecy, a jest ciemno. Weź lusterko i chodź do mojej kajuty.
Zrobiłam tak.
Gdy weszliśmy, Marc zaczął przeszukiwać swoje rzeczy. Wyjął z nich świeczkę. Zapalił ją krzesiwem.
-Teraz przyjrzyj się sobie uważnie.- Stanął za mną i przysunął świece bliżej lustra.
Wpatrzyłam się w swoje odbicie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorka, ze tak długo, ale tu jakiś wyjazd, kilka dni przerwy znowu wyjazd. nie miałam czasu. Ale udało mi się wstawić ten rozdział :P
-Pójdziemy po nie oboje.
Otworzyłam drzwi, byłam bliżej.
Wyszliśmy.
Zatrzymaliśmy się przed moją kajutą. Otworzyłam drzwi i przepuściłam Marc'a.
-Nie mam świecy, a jest ciemno. Weź lusterko i chodź do mojej kajuty.
Zrobiłam tak.
Gdy weszliśmy, Marc zaczął przeszukiwać swoje rzeczy. Wyjął z nich świeczkę. Zapalił ją krzesiwem.
-Teraz przyjrzyj się sobie uważnie.- Stanął za mną i przysunął świece bliżej lustra.
Wpatrzyłam się w swoje odbicie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorka, ze tak długo, ale tu jakiś wyjazd, kilka dni przerwy znowu wyjazd. nie miałam czasu. Ale udało mi się wstawić ten rozdział :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz