wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 2

2.Węże
  -Tak, ciekawe co to?- Zapytałam ironicznie.
  -Chwileczkę kochaniutka!- Wykrzyknął Marc.- Ty najpierw musisz mi odpowiedzieć na dwa pytania.- Uśmiechnął się przebiegle.
  -No to zadawaj te dwa pytania.
  -Czemu mnie wyrzuciłaś z kajuty? Chodź nie chce być nachalny ale muszę zadać ci drugie pytanie. Co ci się we mnie nie podoba?- Nie spodziewałam się takich pytań.
  -Może dał byś mi te trzy dni do nam- nie dokończyłam zdania bo ktoś z kajuty obok zaczął wzywać pomoc. Ta kajuta należała do Cordage'a. Ale to nie on wzywał o pomoc. Marc stał bliżej więc wybiegł szybciej ale ja byłam tuż za nim.
  Szybko doszliśmy do drzwi. Były zamknięte od wewnątrz.
  -Odsuń się!- Zrobił to, a ja wyważyłam drzwi noga. W środku stał mężczyzna a przed nim... Myślałam, że mnie oczy mylą. Przed nim wiły się trzy węże! Machinalnie wyciągnęłam Róże. 
  Podeszłam do najbliższego węża i odcięłam mu łeb. Marc wyjął swoją szable, krzywą, i odciął łeb drugiemu. Trzeciego pokonaliśmy razem. Był największy. Mój sztylet był za krótki. Marc dokończył.
  -Dziękuje wam.- Powiedział mężczyzna.
  -Jak masz na imię?- Zapytałam.
  -Nazywam się Kerovan.- Jego ton mówił, że ma coś ważnego.- Jestem "tafaner", inaczej "podsłuchiwacz".
  Spojrzałam znacząco na Marc'a.- Kto cię nasłał?- Chciałam ja to powiedzieć ale Marc mnie wyprzedził.
  -Ma to swoją cenę.-Odparł chytrze.
  -Nasza cena wynosi- przyłożyłam Różę do jego krtani- darowanie życia i zapewnienie,że nikt się nie dowie o twoim pobycie w kajucie Cordaga.
  -Przekonałaś mnie.- Powiedział przestraszony.- Wynajął mnie...-Chwila przerwy- Nazywał się...nie pamiętam, ale wiem kim jest na tym statku.
  -To kim jest?
  -Jest tu nawigatorem.
  -Ach, już wiem o kogo ci chodzi- Powiedział Marc.- Pewnie mówisz o Sejmsie.
  -Tak to on mnie wynajął.
  -Tak właśnie myślałem. Dziś widziałem Sejmsa z jakimś mężczyzną. To byłeś ty prawda?- Kiwnął głową.
  -A może wiecie skąd tu! wzięły się węże?
  -A skąd ja mogę to wiedzieć?- Byłam naprawdę zdenerwowana. Miałam dość tego statku. Kpią ze mnie później dają prezenty. A teraz ta niespodzianka z wężami.
  Weszłam do swojej kajuty i się tam zamknęłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz