-Tak, ciekawe co to?- Zapytałam ironicznie.
-Chwileczkę kochaniutka!- Wykrzyknął Marc.- Ty najpierw musisz mi odpowiedzieć na dwa pytania.- Uśmiechnął się przebiegle.
-No to zadawaj te dwa pytania.
-Czemu mnie wyrzuciłaś z kajuty? Chodź nie chce być nachalny ale muszę zadać ci drugie pytanie. Co ci się we mnie nie podoba?- Nie spodziewałam się takich pytań.
-Może dał byś mi te trzy dni do nam- nie dokończyłam zdania bo ktoś z kajuty obok zaczął wzywać pomoc. Ta kajuta należała do Cordage'a. Ale to nie on wzywał o pomoc. Marc stał bliżej więc wybiegł szybciej ale ja byłam tuż za nim.
Szybko doszliśmy do drzwi. Były zamknięte od wewnątrz.
-Odsuń się!- Zrobił to, a ja wyważyłam drzwi noga. W środku stał mężczyzna a przed nim... Myślałam, że mnie oczy mylą. Przed nim wiły się trzy węże! Machinalnie wyciągnęłam Róże.
Podeszłam do najbliższego węża i odcięłam mu łeb. Marc wyjął swoją szable, krzywą, i odciął łeb drugiemu. Trzeciego pokonaliśmy razem. Był największy. Mój sztylet był za krótki. Marc dokończył.
-Dziękuje wam.- Powiedział mężczyzna.
-Jak masz na imię?- Zapytałam.
-Nazywam się Kerovan.- Jego ton mówił, że ma coś ważnego.- Jestem "tafaner", inaczej "podsłuchiwacz".
Spojrzałam znacząco na Marc'a.- Kto cię nasłał?- Chciałam ja to powiedzieć ale Marc mnie wyprzedził.
-Ma to swoją cenę.-Odparł chytrze.
-Nasza cena wynosi- przyłożyłam Różę do jego krtani- darowanie życia i zapewnienie,że nikt się nie dowie o twoim pobycie w kajucie Cordaga.
-Przekonałaś mnie.- Powiedział przestraszony.- Wynajął mnie...-Chwila przerwy- Nazywał się...nie pamiętam, ale wiem kim jest na tym statku.
-To kim jest?
-Jest tu nawigatorem.
-Ach, już wiem o kogo ci chodzi- Powiedział Marc.- Pewnie mówisz o Sejmsie.
-Tak to on mnie wynajął.
-Tak właśnie myślałem. Dziś widziałem Sejmsa z jakimś mężczyzną. To byłeś ty prawda?- Kiwnął głową.
-A może wiecie skąd tu! wzięły się węże?
-A skąd ja mogę to wiedzieć?- Byłam naprawdę zdenerwowana. Miałam dość tego statku. Kpią ze mnie później dają prezenty. A teraz ta niespodzianka z wężami.
Weszłam do swojej kajuty i się tam zamknęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz