Kiedy Marc skończył czytać wszyscy staliśmy tak zdziwieni, że aż zamurowani. Parzyliśmy na siebie. Ja na siostrę, Gillan na swojego przybranego brata, Gregon na Marc'a, a on na mnie.
Może wyda wam się to głupie ale dopiero po przeczytanym przez Marc'a listu wywnioskowałam, że Emma nie była zwykłą barmanką.
- Nie,- pomyślałam wtedy.- Nie, nie była zwykłą barmanką. Może była jedną z tych wróżbitek, jak one się nazywały? a no tak, Pływającą Syreną.
Ktoś dotkną mojego ramienia. Obejrzałam się i spojrzałam w twarz Marc'a. Pokazał mi coś małego przy podpisie. A były to dwie litery i znaczek z wosku. Litery- "PS". Pasowało mi to do Pływających Syren. A znaczek- mała syrenka mnie utwierdził co do tego.
Zakręciło mi się w głowie. Poczułam się źle. Za dużo zdarzeń jak na jeden dzień. Zaczęłam mieć mroczki przed oczyma. Poczułam jeszcze jak się osuwam i ktoś mnie łapie. A potem ciemność, taka ciemna i przyjemna.
Zemdlałam.
* * *
Następne co zobaczyłam były sufit z opalanych belek. Po chwili zaczął wracać mi słuch. Więc zaczęłam nasłuchiwać. Usłyszałam głos Gillan, Marc'a i Gregona. A po chwili jeszcze jeden głos, nie znany mi.
Niedaleko mnie stał dzban z wodą i miednica z małym mydełkiem na dnie. Usiadłam po cichu na sienniku, nalałam trochę wody i przemyłam twarz. Woda była zimna, przyjemnie zimna i orzeźwiająca. Niedaleko znalazłam też mały drewniany kubek. Nalałam wody i napiłam się.
Podeszłam cicho do drzwi. Uchyliłam je lekko i ze zdziwieniem stwierdziłam, że nie skrzypią. Spojrzałam przez szparę i zobaczyłam Gillan, Marc'a i Gregona oraz właściciela nieznanego jej głosu. Była to kobieta, bardzo piękna kobieta.
Odważyłam się i weszłam do pokoju.
Wszystkie pary oczu zwróciły się na mnie.
-Witam- Przywitałam się ze wszystkimi. Myślę, że okazałam się zbyt pewna siebie ale czasami tak trzeba, nie?- My się chyba nie znamy, prawda? Jestem Em. Córka Emmy i siostra Gillan. A tobie jak na imię?
-Ja... ja jestem... jestem Kenia.- Wyjąkała. Była naprawdę zdziwiona, widać to było po niej. Wyglądała mi na 30- 40 lat. Ale była naprawdę piękna. Miała jasne błąd włosy nie spotykane w tej części kraju. Były splecione w warkocz na końcu związane rzemieniem. Włosy miała długie do pasa i lśniące. Dość regularne rysy, lekko bladą twarz z naturalnie zaróżowionymi policzkami. Wyglądała jak księżniczka lub królowa, w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Nosiła luźną bluzkę związaną wstążką w kolorze fioletu. Spodnie również luźne przy kostkach związane wstążką taką jak przy bluzce.- Ale o co w tym chodzi? Przecież powinnaś być w Advercity. Skąd ty się tu wzięłaś?- Zasypała mnie gradem pytań.
-Jestem tu, ponieważ szukam naszego ojca. Przez przypadek dowiedziałam się o Gillan. Ale muszę ci powiedzieć, że Emmy nie ma już wśród żywych.- Westchnęłam smutno.
-Niechaj spoczywa w pokoju- Powiedziała.
-Jedyne co mi po niej zostało to ten list. Byłaś przyjaciółką naszej mamy prawda Kenio?- zapytałam.
-Najlepszą. Byłam jej najlepszą przyjaciółką.
-A możesz mi jeszcze powiedzieć coś o Pływających Syrenach?- Miałam już pewne domysły ale mam Zasadę, że "Najpierw sprawdź a potem działaj".
-A po co ci to wiedzieć?- zapytała.
-Mam pewien domysł który muszę potwierdzić.
Wszyscy milczeli.
Kenia zaczęła do nas mówić, ale bardziej do mnie niż do reszty.
Mówiła, że Pływające Syreny to prorokinie, które przepowiadały przyjście legendarnych stworzeń. Na przykład: Syren, Minotaurów, Fenixów, Cerberów, Smoków i Węży morskich. I oczywiście innych. Pływające prawie zawsze mieszkały przy zbiornikach wodnych, oceanach, morzach, jeziorach czy rzekach. Niektóre pływając w nich miały wizje, zatrzymują się w miejscu i mają niewidzące oczy. Niektóre wizje dotyczyły ich życia prywatnego a niektóre dotyczyły właśnie owych stworzeń. Podczas najmroźniejszych zim jak dostały odpowiedni znak, wchodziły do prawie zmrożonej wody. I stoją w niej kilka godzin. Potrafiły czytać. I pisać. Często zapisywały swoje wizje.
Tu jej przerwałam.
-Tyle mi wystarczy.- Przerwałam na chwila podziękowałam jej i zwróciłam się do siostry.- Chciałabym z tobą porozmawiać Gillan.
Moja siostra powstała z taboretu na którym siedziała. I ruszyła w stronę drzwi.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Trochę długi nie? Ale pochwale się, ze drugi zeszyt zaczęłam :) oczywiście przepisywać na posty. Bo tak to jestem już w Rozdziale 5 a oni nadal nie wyjechali! upss.... No ale myśle, że za tydzień będzie ostatni poddział rozdziału 3 :) poplątane ale jest zapisane nie? :)
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Trochę długi nie? Ale pochwale się, ze drugi zeszyt zaczęłam :) oczywiście przepisywać na posty. Bo tak to jestem już w Rozdziale 5 a oni nadal nie wyjechali! upss.... No ale myśle, że za tydzień będzie ostatni poddział rozdziału 3 :) poplątane ale jest zapisane nie? :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz