piątek, 26 kwietnia 2013

Rodziała 1

Cordage
  W mieście znalazłam bar "Pod pijanym marynarzem". Wiedziałam, że to siedziba wilków morskich. Gdy weszłam, mój nos zaatakował zapach soli piwa z domieszką potu. Ta woń prawie powaliła mnie na kolana. Musiałam wejść. Pierwszego spotkanego marynarza zapytała.
  -Czy znasz Blacka Siwobrodego?- Staliśmy w cieniu. Kiwną głowa  na znak, że wie o kogo chodzi.- A wiesz gdzie jest?- Nim odpowiedział zadałam następne pytanie- Jest w Margma czy w Herozji?
  -Z tego co ostatnio słyszałem jest w Herozji.- A potem dodał ostrzej:- Ale co ciebie, takiego mieszczucha i w dodatku kobietę, interesuje pirat?- Obszedł się ze mną dość nie przyjemnie ale ja odparłam:
  -Mnie? Obchodzi to dużo. Black to mój ojciec.
  Marynarz roześmiał się. Było czuć, że wypił już kilka kufli piwa.
  -Ty? Córką Blacka?- Znowu roześmiał się ochryple.-Cha, cha! Bardzo śmieszne.- Stojąc w cieniu nikt nas nie widział.- Jeżeli jesteś naprawdę "córcią" Blacka, to chce zobaczyć ciebie więcej.
To mówiąc zbliżył się do mnie i położył rękę na mojej piersi. Zaczął rozsupływać moją koszule.  Szybko sięgnęłam po sztylet ojca. przyłożyłam go do krtani człowieka z którym rozmawiałam. Drogą ręka złapałam za jego.
  - Rozplączesz ten supeł a nic już nie powiesz.- Syknęłam przez zaciśnięte zęby. Po chwili powiedziałam już łagodnie.- Teraz zdejmiesz ze mnie swoją cuchnącą rękę i pójdziesz ze mną do przybudówki na tyłach baru.- Musiałam go odwrócić siła. Szedł opornie więc lekko dźgnęłam go między żebra. Wyszedł posłusznie.
  Weszliśmy do przybudówki. Zamknęłam drzwi. Stałam chwile odwrócona do niego.
  Odwróciłam się szybko i zapytałam znienacka:
  -Jak ci na imię marynarzu?
  -Na imię mi Cordage. A ty, paniusiu, jak masz na imię?- Zapytał kpiąco i z dużą pewnością siebie.
  - Mnie zowią Em.- Odparłam nonszalancko.- Masz statek który nie zatonie po środku Bezkresnego Indiana?
  -Mam statek. Ale płynę w drugą stronę. Płynę do Bird w Birdly.- Odparł równie butnie co ja.
  -W takim razie popłyniesz do Herton. Zapłacę ci dwie srebrne monety. Wystarczy?- Pytając już wiedziałam,że odpowiedź będzie negatywna.
  -Zgoda.- Tu mnie naprawdę zaskoczyła ale stałam i nie okazywałam zdziwienia.- Ale musisz mi jeszcze powiedzieć czemu kłamiesz, że Black to twój ojciec?
  Westchnęłam.
  - Black jest moim ojcem. Ten sztylet jest od niego.-Pokazałam mu prezent od Blacka.
  -Ale wróćmy do naszej umowy. Ty zawozisz mnie do Herton. Ty dostajesz ode mnie dwie srebrne monety. stoi?
  Cordage splunął na swoją rękę, ja na swoją, podaliśmy sobie ręce. 
  Po zawarciu umowy mogłam się mu przyjrzeć dokładnie. Jego ogorzała twarz miała ostre rysy. Tak jak mój ojciec miał brodę, koloru kasztanowego. Oczy skośnie ułożone i nos lekko skrzywiony, pewnie podczas jakiejś bojki po pijanemu. On też otaksował mnie spojrzeniem.
  Wyszliśmy  z przybudówki. Zapytałam go:
  - Kiedy wypływamy?- Nie znałam się na morzu. To znaczyło również, ę nie znałam się na przypływach i odpływach. 
  -Wypływamy o świcie. Wraz z porannym odpływem.- Musiałam mu wierzyć

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  Miej więcej co tydzień będę dodawać wpisy. No czasami co 2 tyg.
  kontakt GG: 40442309
  A i jeszcze Bezkresny Indianin to morze na wschód od Advercity. :)

niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 1

Strata i koń
  Po kilku dniach mama zabrała mnie do spiżarni i powiedziała:
  -Em posłuchaj mnie uważnie. Black Siwobrody to twój ojciec.-  Musiałam mięć naprawdę zdziwioną minę bo dodała- Jesteś zdziwiona jeszcze bardziej niż myślałam. Ale to prawda. Black to twój ojciec.- Uśmiechnęła się do mnie, nie był to zwyczajny uśmiech. Nie był wesoły, ale smutny z odrobiną goryczy. 
  -Ale mamo czemu mi to mówisz?- zapytałam bliska płaczu. Nie wierzyłam jej, zawsze myślałam, że mój ojciec jest uczciwy i z jakiejś wysoko urodzonej rodziny. A tu, od tak sobie, dowiaduję się, że mój ojciec to zwykły pirat. Chodź nie on był tym "najgorszym".Mama zaczęła mówić dalej.
  - Jak wiesz, nie wiedzie nam się za dobrze. W czasie kiedy ciebie jeszcze nie było na świecie, było jeszcze gorzej. Musiałam wyjść za mąż aby przetrwać. Nikt mnie nie chciał. Byłam i jestem dziewką. A on wybrał mnie, z własnej woli. Ale jak to pirat, zostawił mnie.Wypłynął w morze. Nie mam łatwego życia, a mówię to bo mam swoje lata. Chciałabym cię zabezpieczyć. Jak umrę pytaj o "Płonącego Smoka". Twój ojciec jest kapitanem tego statku.- Rzuciła to przez ramię wychodząc ze spiżarni.
  Poszłam pracować, w głowie słyszałam głos mamy mówiący: "Black Siwobrody to twój ojciec.". Nie mogłam się pogodzić z tym faktem. Nie wierzyłam mamie.


  Mając szesnaście wiosen straciłam matkę. Nie stało się to tak jak mówiła, że umrze za starości. Ktoś ją zgwałcił i zabił. To było pchnięcie prosto w serce. Nic nie dało się zrobić.
  Postąpiłam tak jak mi mówiła co rano: "Idź i szukaj Blacka". Możliwe, że była pewna swej śmierci od odjazdu Siwobrodego. Zabrałam potrzebne mi rzeczy takie jak ubranie i bielizna. Wzięłam także manierkę wody źródlanej. Na dole zwędziłam z rożna, na którym piekł się prosiak kupiony przez Emmę, kilka kawałków mięsa i trochę sucharów ze spiżarni. Poszłam w stronę targu.Miałam przy sobie sakiewkę moją i matki. W mojej była jedna srebrna moneta i wiele miedziaków. Tak samo było w mieszku matki.
  Na targu wytargowałam i więcej jedzenia. Weszłam do baru,który mieścił się niedaleko targu.Tam chciałam dowiedzieć się gdzie jest Black. Dostałam sprzeczne informację. przeniosłam poszukiwania do innego baru. Tam dowiedziałam się, że jest albo w Margma, albo w Herozji. Nawet polecili mi gdzie mogę zdobyć potrzebne mi informację. Był to bar " Wściekły wilk". Tam jadali tylko wilki morskie.Bar mieścił się w miasteczku zwanym Richty. Dzień drogi od Advercity. Musiałam mieć jeszcze mieć konie i ekwipunek do spania na powietrzu.
  Wróciłam na targ. Kupiłam za parę miedziaków krzesiwo, hubkę i kocyk. W drodze do bramy zahaczyłam o gospodarstwo szlachciców. Weszłam po prostu do stajni. Znalazłam tak klacz ubarwienia ciemno-gniadego. Nadawał się do jazdy i moich zamiarów.Osiodłałam ją i przypięłam juki. Umiałam trochę jeździć konno. Wsiadłam na klacz, walnęłam ją w zad. Pognałyśmy w stronę bramy. Nie wiadomo skąd pojawił się przed nami gospodarz. Stał w miejscu i gapił się na mnie. Próbował zablokować bramę, samym sobą. W ostatniej chwili się usuną. Kłusem wyjechałam przez bramę gospodarstwa i miasta. Kierowałam się w stronę Richty.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  Tak na temat tych dwóch państw. W Margma mieszkają smoki i tym podobne stworzenia które przetrwają temperaturę bliską 120 stopni. W Herozji Mieszkają ludzie lasy i gór. Można tam też spotkać krasnoludy. W Rich mieszkają zwykli ludzie a  w niektórych częściach nawet elfy. Jest jeszcze jedna kraina. Nazwałam ją Birdly. Mieszkają tam harpie( duże nietoperze z twarzami pięknych kobiet) ptaki i inne latające stworzenia. :)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 1

Rodzina
  W pewne wiosenne popołudnie do baru wszedł jakiś mężczyzna. Gdy był za drzwiami cały bar ucichł. Mogło się wydawać, że czas stanął w miejscu.Nikt się nawet nie ruszył. mężczyzna rozejrzał się. Ruszył w kierunku mamy! Złapał ją za przegub i pociągnął do spiżarni. Gdy drzwi się zamknęły, usłyszałam urywki szeptu. Ale najczęściej słyszałam dwa słowa. A mianowicie " Black Siwobrody".Powtarzały się co kilka sekund. Ale były też inne słowa, pojawiały się rzadziej ale były, takie jak "...to ten najgorszy..." albo "... przecież to Black...". Po chwili, może minucie lub dwóch, klienci chcieli po to poco przyszli. Po piwo, okowitę lub wino. Robiłam wszystko o co prosili i tego co mnie mama nauczył.
  Po mniej więcej godzinie mama wraz z mężczyzną wyszli. Rozejrzał się i dopiero mnie zauważył. Stałam za ladą czyszcząc kufel dla następnych klientów. Black, bo chyba tak miał na imię ten człowiek, podszedł do mnie. Usiadł się na stołku przy ladzie. 
   Przyjrzałam mu się dokładniej. Miał około trzydziestu lat. Krótko przycięte włosy były koloru ciemno kasztanowego.Rysy ostre i wyraziste. Nie był ani przystojny, ani brzydki. Oczy miał koloru morza, a nos prosty. Brodę i połowę policzków była okryta siwo-czarna, gęstą broda. On tez mi się przyjrzał. 
  - Nalej, córcia, mi kufel najlepszego winka- już sięgałam po kufel, już wyczyszczony oczywiście, kiedy on włożył rękę pod poły płaszcza i wyjął... coś cudownego! To był złoty kufel ozdobiony drogimi kamieniami.
  - Już nalewam.- kiedy stawiałam pełne naczynie odważyłam się zapytać-Jeśli mogę zapytać, panie, czemu nazwałeś mnie córcią?- nie odpowiedział od razu.
  -Cha! Cha! Zapytaj o to swoja matkę. Ale cóż ze mnie za nie wychowany człek. Zowią mnie Black Siwobrody i jestem piratem. A ciebie jak zowią?
  - Ja?- zdziwiłam się. ale Black kiwną, że chodzi o mnie- J nazywam się Em. Pomagam mamie. Ale... co pirat robi tak daleko od móż i oceanów? 
  To pytanie zawisło w powietrzu jak mgła.
  -Ach, córcia dowiesz się kiedyś co tu robiłem. Ale zarazie...- znowu włożył rękę pod płaszcz- to zapłata za wino- wyjął rękę ukazując mi dwie srebrne monety i sztylet. Rękojeść była owinięta miękka skórą. Jelec połyskiwał jak gwiazda na niebie. Ale najpiękniejsze było ostrze. Tak jak jelec połyskiwało ale było ze srebra.
  - Dziękuje. Ale jedna moneta wystarczy.- Black znowu się roześmiał.
  -No tak. Jedna moneta za wino, a sztylet i druga moneta jako prezent.Naucz się nim posługiwać. Nie pozwól aby ktoś bez twojej zgody cię dotykał. 
  To mówiąc wstał i zabrał kufel. Wyszedł.
  Zdziwiłam się ale sztylet wraz z monetą do mojego fartuszka. Drugą monetę dałam mamie.

Rozdział 1


Coś o mnie...
      Mieszkam w Richty. Jest to piękny kraj, lecz ja mieszkam w okropnym miasteczku. Jest to bardziej duża wieś niż miasteczko. A nazwę nosi Advercity. Opowiadam tą historie mając już trzydzieści osiem wiosen za sobą. ale zacznę od początku.
     Na imię mi Em. urodziłam się trzydziestego dnia wiosny. Jestem córką dziewki służebnej. Moja matka miała wiele imion, lecz ja nazywałam ją Emmą. Gdy miałam sześć lat mama zaczęła mnie uczyć. Emma dorabiała jako kelnerka w barze "Słodkie Winogrono".  Nauczyła mnie na przykład jak składać pościel lub jak nosić tace na jednej ręce.
    Nie wiedziałam kto jest moim ojcem ale to się zmieniło gdy miałam osiem wiosen...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To tak na początek. następny poddział ukarze się nie długo.