Cordage
W mieście znalazłam bar "Pod pijanym marynarzem". Wiedziałam, że to siedziba wilków morskich. Gdy weszłam, mój nos zaatakował zapach soli piwa z domieszką potu. Ta woń prawie powaliła mnie na kolana. Musiałam wejść. Pierwszego spotkanego marynarza zapytała.
-Czy znasz Blacka Siwobrodego?- Staliśmy w cieniu. Kiwną głowa na znak, że wie o kogo chodzi.- A wiesz gdzie jest?- Nim odpowiedział zadałam następne pytanie- Jest w Margma czy w Herozji?
-Z tego co ostatnio słyszałem jest w Herozji.- A potem dodał ostrzej:- Ale co ciebie, takiego mieszczucha i w dodatku kobietę, interesuje pirat?- Obszedł się ze mną dość nie przyjemnie ale ja odparłam:
-Mnie? Obchodzi to dużo. Black to mój ojciec.
Marynarz roześmiał się. Było czuć, że wypił już kilka kufli piwa.
-Ty? Córką Blacka?- Znowu roześmiał się ochryple.-Cha, cha! Bardzo śmieszne.- Stojąc w cieniu nikt nas nie widział.- Jeżeli jesteś naprawdę "córcią" Blacka, to chce zobaczyć ciebie więcej.
To mówiąc zbliżył się do mnie i położył rękę na mojej piersi. Zaczął rozsupływać moją koszule. Szybko sięgnęłam po sztylet ojca. przyłożyłam go do krtani człowieka z którym rozmawiałam. Drogą ręka złapałam za jego.
- Rozplączesz ten supeł a nic już nie powiesz.- Syknęłam przez zaciśnięte zęby. Po chwili powiedziałam już łagodnie.- Teraz zdejmiesz ze mnie swoją cuchnącą rękę i pójdziesz ze mną do przybudówki na tyłach baru.- Musiałam go odwrócić siła. Szedł opornie więc lekko dźgnęłam go między żebra. Wyszedł posłusznie.
Weszliśmy do przybudówki. Zamknęłam drzwi. Stałam chwile odwrócona do niego.
Odwróciłam się szybko i zapytałam znienacka:
-Jak ci na imię marynarzu?
-Na imię mi Cordage. A ty, paniusiu, jak masz na imię?- Zapytał kpiąco i z dużą pewnością siebie.
- Mnie zowią Em.- Odparłam nonszalancko.- Masz statek który nie zatonie po środku Bezkresnego Indiana?
-Mam statek. Ale płynę w drugą stronę. Płynę do Bird w Birdly.- Odparł równie butnie co ja.
-W takim razie popłyniesz do Herton. Zapłacę ci dwie srebrne monety. Wystarczy?- Pytając już wiedziałam,że odpowiedź będzie negatywna.
-Zgoda.- Tu mnie naprawdę zaskoczyła ale stałam i nie okazywałam zdziwienia.- Ale musisz mi jeszcze powiedzieć czemu kłamiesz, że Black to twój ojciec?
Westchnęłam.
- Black jest moim ojcem. Ten sztylet jest od niego.-Pokazałam mu prezent od Blacka.
-Ale wróćmy do naszej umowy. Ty zawozisz mnie do Herton. Ty dostajesz ode mnie dwie srebrne monety. stoi?
Cordage splunął na swoją rękę, ja na swoją, podaliśmy sobie ręce.
Po zawarciu umowy mogłam się mu przyjrzeć dokładnie. Jego ogorzała twarz miała ostre rysy. Tak jak mój ojciec miał brodę, koloru kasztanowego. Oczy skośnie ułożone i nos lekko skrzywiony, pewnie podczas jakiejś bojki po pijanemu. On też otaksował mnie spojrzeniem.
Wyszliśmy z przybudówki. Zapytałam go:
- Kiedy wypływamy?- Nie znałam się na morzu. To znaczyło również, ę nie znałam się na przypływach i odpływach.
-Wypływamy o świcie. Wraz z porannym odpływem.- Musiałam mu wierzyć
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Miej więcej co tydzień będę dodawać wpisy. No czasami co 2 tyg.
kontakt GG: 40442309
A i jeszcze Bezkresny Indianin to morze na wschód od Advercity. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz