5."Wodny Wilk"
Przenocowałam w barze niedaleko morza. Kosztowało mnie to pięć miedziaków. Nocleg kosztował trzy a kolacja i śniadanie, było skromne składało się z owsianki i sucharów, dwa miedziaki. Zjadłam szybko to co mi podali i poszłam osiodłać klacz. Nazwałam ją Safilo. Musiałam ją zabrać na statek, nie mogłam jej puścić ot tak wolno. Była mi potrzebna do szybszego przemieszczenia się. Miałam przepłynąć z Rich do Herton, z tamtą pojadę, na Safilii, do Herno. W czasie podróży statkiem przemyślę dalszą część wędrówki.
Kiedy przyjechałam do portu od razu zauważyłam statek Cordaga. Nazywała się "Wodny Wilk". Na dziobie widniała rzeźba wilka rzucającego się na ofiarę. Niedaleko stał Cordage. Trzeźwo wyglądał inaczej. W barze maiła przekrwawione oczy od nadmiernego piwa. Teraz patrzy trzeźwiej i białka miał białe a nie czerwone. W tedy miał też dość bladą cerę, ale teraz przekonałam się, że miał ją jednak ciemniejszą.
- Wsiadaj mała, płyniemy do Herton!- Krzyknął Cordage wyrywając mnie z zamyślenia. \
- Niech ktoś zrzuci linę a przyjdę.- Odkrzyknęłam. Zauważyłam jak zrzucają mi linę. pochwyciłam ją i wspięłam na pokład. Tam czekały na mnie zaciekawione pary oczu. Niektóre patrzyły na mnie pożądliwie.
- Jak mówiłam tak jestem- mówiłam podchodząc do Cordaga.- Zabieram też mojego konia.- Nie widziałam na jego twarzy zdziwienia. Wzruszył ramionami, wydał rozkaz i zwrócił się do mnie.
- Przepraszam za moje wczorajsze zachowanie. Byłem po sześciu kuflach Ale.
- Wybaczam ci. Nasza umowa jest aktualna?- teraz chciałam tylko pójść do swojej kajuty.
-Oczywiście, że aktualna. odpowiedź dostałem, teraz tylko jedna srebrna moneta, oraz druga w Herton. Taka była?
Odbiliśmy od portu i płynęliśmy w stronę Herton.
-Tak, a teraz chciałabym zobaczyć moją kajutę.- Cordage zawołał jednego z swoich ludzi.
- To jest Marc. Zaprowadzi cię do kajuty numer 5. Wszystkie pytania kieruj do Marca.
Przyjrzałam się Marc'owi. Był trochę starszy ode mnie a już miał ostre rysy. Kruczo czarne włosy miał związane w męską kitkę. Był umięśniony. Dziś było ciepło, więc był do połowy rozebrany. Goły tors lśnił od potu. Nogi miał osłonięte workowatymi spodniami. Był wyższy ode mnie. Oczy miał skośnie ułożone. Nos prosty. Był człowiekiem o ogorzałej cerze. Uśmiechał się do mnie przyjaźnie.
- To prowadź- powiedziałam.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ale - mocne, angielskie piwo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz