6.Wyznanie Marc'a
Ruszyliśmy w stronę schodów.Gdy doszliśmy do mojej kajuty przedstawiłam się.
- Nazywam się Em. Jak pewnie słyszałeś jestem córką Blacka.- Dziwnie się poczułam. Staliśmy sami, ja i Marc, w ciemnej kajucie.
- Mnie nazywają Marc. Miło mi.- Miał gładki głos. I... białe i proste zęby! Nigdy nie widziałam człowieka z takim uzębieniem!
- Ile masz lat?- Zagadnęłam.
- Mam dziewiętnaście zim. A ty?- Ciągle się do mnie uśmiechał.
- Mam szesnaście wiosen.- Uśmiechał się jak by był... Nie! To niedorzeczne! On był we mnie zadurzony!
Musiałam się dowiedzieć cy to prawda. Podeszłam do niego mały kroczek. Marc nie poruszył się. Zapadło niezręczne milczenie.
-Naprawdę?- Zapytałam z niedowierzaniem.
-Co "naprawdę"?- Odparł pytaniem na pytanie.
Znowu zapadło milczenie. Lecz teraz pełne napięcia i niezręczności.
-Zakochałeś się we mnie, prawda?- Powiedziałam prosto z mostu.
W mojej kajucie było ciemno, ale widziałam, że się zarumienił.
-Wiem Em, że znamy się się dopiero dziesięć minut, ale...- zaciął się.- ale tak.- spuścił głowę.- Kocham Cię.- podniósł na mnie oczy.
- Odpowiesz mi na jedno pytanie?- Nie czekając na odpowiedź mówiłam dalej- Z kim się założyłeś?- Zastanowiłam się chwile i wyciągnęłam z cholewki buta Róże, bo tak nazwałam sztylet od ojca.- Jeśli mi nie odpowiesz to twoja głowa będzie za burtą.
-Nie zakładałem się z nikim.- Odpowiedział dobrowolnie.
Podeszłam w jego kierunku powoli. On stał w miejscu jak zamurowany. Gdy byłam dostatecznie blisko rzuciłam się na niego. Przyłożyłam sztylet do jego krtani.
- Powiedz całą prawdę albo spełnię swoją obietnice.
- Powtórzę po raz trzeci. Z nikim się nie zakładałem!
Cdn.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorry, że tak przerywam ale to bardzo długi dział :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz