niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 1

Strata i koń
  Po kilku dniach mama zabrała mnie do spiżarni i powiedziała:
  -Em posłuchaj mnie uważnie. Black Siwobrody to twój ojciec.-  Musiałam mięć naprawdę zdziwioną minę bo dodała- Jesteś zdziwiona jeszcze bardziej niż myślałam. Ale to prawda. Black to twój ojciec.- Uśmiechnęła się do mnie, nie był to zwyczajny uśmiech. Nie był wesoły, ale smutny z odrobiną goryczy. 
  -Ale mamo czemu mi to mówisz?- zapytałam bliska płaczu. Nie wierzyłam jej, zawsze myślałam, że mój ojciec jest uczciwy i z jakiejś wysoko urodzonej rodziny. A tu, od tak sobie, dowiaduję się, że mój ojciec to zwykły pirat. Chodź nie on był tym "najgorszym".Mama zaczęła mówić dalej.
  - Jak wiesz, nie wiedzie nam się za dobrze. W czasie kiedy ciebie jeszcze nie było na świecie, było jeszcze gorzej. Musiałam wyjść za mąż aby przetrwać. Nikt mnie nie chciał. Byłam i jestem dziewką. A on wybrał mnie, z własnej woli. Ale jak to pirat, zostawił mnie.Wypłynął w morze. Nie mam łatwego życia, a mówię to bo mam swoje lata. Chciałabym cię zabezpieczyć. Jak umrę pytaj o "Płonącego Smoka". Twój ojciec jest kapitanem tego statku.- Rzuciła to przez ramię wychodząc ze spiżarni.
  Poszłam pracować, w głowie słyszałam głos mamy mówiący: "Black Siwobrody to twój ojciec.". Nie mogłam się pogodzić z tym faktem. Nie wierzyłam mamie.


  Mając szesnaście wiosen straciłam matkę. Nie stało się to tak jak mówiła, że umrze za starości. Ktoś ją zgwałcił i zabił. To było pchnięcie prosto w serce. Nic nie dało się zrobić.
  Postąpiłam tak jak mi mówiła co rano: "Idź i szukaj Blacka". Możliwe, że była pewna swej śmierci od odjazdu Siwobrodego. Zabrałam potrzebne mi rzeczy takie jak ubranie i bielizna. Wzięłam także manierkę wody źródlanej. Na dole zwędziłam z rożna, na którym piekł się prosiak kupiony przez Emmę, kilka kawałków mięsa i trochę sucharów ze spiżarni. Poszłam w stronę targu.Miałam przy sobie sakiewkę moją i matki. W mojej była jedna srebrna moneta i wiele miedziaków. Tak samo było w mieszku matki.
  Na targu wytargowałam i więcej jedzenia. Weszłam do baru,który mieścił się niedaleko targu.Tam chciałam dowiedzieć się gdzie jest Black. Dostałam sprzeczne informację. przeniosłam poszukiwania do innego baru. Tam dowiedziałam się, że jest albo w Margma, albo w Herozji. Nawet polecili mi gdzie mogę zdobyć potrzebne mi informację. Był to bar " Wściekły wilk". Tam jadali tylko wilki morskie.Bar mieścił się w miasteczku zwanym Richty. Dzień drogi od Advercity. Musiałam mieć jeszcze mieć konie i ekwipunek do spania na powietrzu.
  Wróciłam na targ. Kupiłam za parę miedziaków krzesiwo, hubkę i kocyk. W drodze do bramy zahaczyłam o gospodarstwo szlachciców. Weszłam po prostu do stajni. Znalazłam tak klacz ubarwienia ciemno-gniadego. Nadawał się do jazdy i moich zamiarów.Osiodłałam ją i przypięłam juki. Umiałam trochę jeździć konno. Wsiadłam na klacz, walnęłam ją w zad. Pognałyśmy w stronę bramy. Nie wiadomo skąd pojawił się przed nami gospodarz. Stał w miejscu i gapił się na mnie. Próbował zablokować bramę, samym sobą. W ostatniej chwili się usuną. Kłusem wyjechałam przez bramę gospodarstwa i miasta. Kierowałam się w stronę Richty.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  Tak na temat tych dwóch państw. W Margma mieszkają smoki i tym podobne stworzenia które przetrwają temperaturę bliską 120 stopni. W Herozji Mieszkają ludzie lasy i gór. Można tam też spotkać krasnoludy. W Rich mieszkają zwykli ludzie a  w niektórych częściach nawet elfy. Jest jeszcze jedna kraina. Nazwałam ją Birdly. Mieszkają tam harpie( duże nietoperze z twarzami pięknych kobiet) ptaki i inne latające stworzenia. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz