-Witam was moi drodzy goście!- Przywitał nas siedząco Hrabia. Był postawnym mężczyzną z lekkim zarostem. Miał nierówne, krótko przycięte, lekko siwiejące włosy. Miał na sobie lśniąco białą koszule z bufiastymi rękawami przepasaną grubym skórzanym pasem. Do tego skórzane spodnie z butami do połowy łydki.- Nazywam się sir Panthe. A wy, jak się nazywacie?
-Ja jestem Marc, a to moja przyjaciółka Em.
-Mój Koniuszy, Aspitis, powiadomił mnie, że chcielibyście kupić jakiegoś konia, od razu pomyślałem o Palonie, Carrerze i Etnie. Ale Etny nie podałem bo jest to mój pierwszy koń którego sam kupiłem. A więc kogo wybraliście?
-Wybraliśmy Carrere. Jest zadbana, piękna i zauważyłam, że silna.
-Tak o tą klaczkę dbaliśmy, bardzo mogę rzec. Była to klacz mojej byłej narzeczonej tylko, że ona... No ale pytanie. Które z was potrafi czytać? Bo myślę, że jedno z was musi to potrafić a drugie tak zawzięcie się targowało.
-Ja potrafię.- odparł Marc
-Aspitisie, przynieś proszę mi odpowiedni dokument.
-Dobrze hrabie, już idę.
Zauważyłam, że w tym domu panowała swoboda. Nie było tego co zasłyszałam w karczmie. Panthe nie wywyższał się. Wiedział, że więcej zdziała nie wywyższając się, ale myślę, że musiały być jakieś zasady aby jego służba nie zaczęła zwracać się do niego po imieniu.
-Kupujemy Carrere za pięć złotych monet i za srebrnika siodło.- Powiedziałam.
-Proszę, sir.- Po chwili wrócił Koniuszy i wręczył zrolowany, zawinięty wstążką papier. W drugiej ręce trzymał pieczęć i świecę.
-Jeśli można ja wpiszę nasze dane.- Powiedział spokojnie Marc.
-Oczywiście. Wy płacicie, wy wypełniacie.
Mac rozpieczętował dokument, spojrzał na niego. Widziałam tylko kilka zawijasów kropki, znów zawijasy i kropki. Marc rozejrzał się i znalazł mały stoliczek. Podszedł do niego i kląkł. Zaczął wypisywać i czytać to co pisał.
Ja, Marc z Heroz, kupuję od Hrabiego Panthe
Klaczkę, Carrerę, za pięć złotych monet
oraz za srebrnika siodło.
Odbiór za tydzień, w cenę wliczono:
paszę na ten czas i boks do spania dla konia
MARC
Panthe, nie lubiłam, nie lubię i raczej nie polubię używać tytułów, patrzył na dokument po czym sam go podpisał. Po formalnym przegnaniu zgarnęliśmy ze stajni Gregona i Gillan. Skierowaliśmy się do "Wodnego Kruka".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz